37

Oleksy upuścił dwa kleksy

Posted by admin on 29 marca 2011 in Polityka
Donald Tusk

Max Weber długo rozpisywał się na temat zalet biurokracji, w tym dobrym znaczeniu. Im bliżej obywatela, tym lepiej, „bliżej ludzkich spraw” (tak coś przebąkiwali działacze PSL). No właśnie, taka jest chyba idea samorządu terytorialnego, o którym jasno pisał prof. Panejko jeszcze na początku XX w. I u nas ta przedwojenna idea została praktycznie wcielona w życie w 1998 r., w końcu władza centralna zabrała swoje łapska od administracji samorządowej… tak by się zdawało!

Wczoraj słuchając wypowiedzi Józefa „Olina” Oleksego, swoją drogą błyskotliwego analityka polityki, który jako jeden z nielicznych podjął się polemiki z premierem, odnośnie bezradności wobec „machiny biurokratycznej”. Komentarz ten odnosił się do spotkania premiera z artystami (Hołdys, Kukiz i Lipiński), gdzie ten beształ ich do woli, mówiąc że przecież On, szef administracji centralnej, może regulować jedynie zatrudnienie w ministerstwach i agencjach podległych rządowi, a nie w administracji terytorialnej. I tutaj zgadzam się z Oleksym, który podniósł prosty kontrargument… Kto zatrudnia pracowników urzędów organów samorządu terytorialnego? Ano te właśnie organy, czyli wójci, burmistrzowie, prezydenci, zarządy powiatów i zarządy województw, ze starostami i marszałkami. A kto wygrał ostatnie wybory samorządowe?! Kto ma większość w prawie wszystkich sejmikach wojewódzkich, które powołują zarządy i marszałków?!  Ale tego Tusk już nie powiedział, bo Platforma z PSLem, lub innym przydupasem obsadziła większość tych miejsc. Premier oczywiście zaraz zacznie tyrady na temat demokracji w regionalnych zarządach partii, że on jest tylko sterem okrętu, a wszyscy członkowie pracują na sukces i podejmują własne, suwerenne decyzje. Polskie partie polityczne powstały 20 lat temu odgórnie, a nie oddolnie, dlatego nie ma mowy o jakiejkolwiek demokracji w ich szeregach. Czy jest to PiS, czy SLD nie ma żadnego znaczenia, są silnie scentralizowane i już, basta. 

Jeżeli zatem szef rządu mówiąc, że nie ma wpływu na zatrudnienie w administracji samorządowej, to albo kłamie, albo ma tak słabą pozycję w partii, że nie jest w stanie wywierać wpływu na organy samorządu terytorialnego, w których Platforma ma większość. A teraz zdanie na temat urzędników. Niestety nie da się ograniczyć ich liczby, przy lawinowo tworzonym prawie, gdyż parlament zamiast weryfikować i usuwać durne przepisy, tworzy nowe dodając tylko pracy administracji. I tak koło się zamyka. 

 
40

Z braku wyboru

Posted by admin on 24 marca 2011 in Polityka
Senat

Nie ma miejsca dla jakości politycznej, jeno marność i wszystko marność. Zbliżają się wybory parlamentarne dużymi krokami, a ja mam do wyboru te same gęby, które mieli moi rodzice w 1991 r. Minęło 20 lat i nic się nie zmieniło, a raczej odwrotnie, zmieniło się wiele, a dokładnie to, że nie mamy obecnie żadnego wyboru. Starsze pokolenia mogły głosować na rzesze ugrupowań, od lewej do prawej, my natomiast mamy wklejone i oblepione taśmą przez media i instytucje badawcze 4 partie, na które pasowałoby zagłosować, ale jeśli nie pójdziemy do urn, to też nic się nie stanie. Ok, zgadzam się, potrzebna jest stabilność, kontynuacja władzy, system partyjny wreczcie przestał się miotać, a wyborca mają klarowną sytuację.

Ale ja chcę żeby na tych listach wreszcie zagościły nowe twarze, niekoniecznie młode, ale nowe! Wtedy mogę iść i glosować na PSL, bo 32 letni rolnik ze wsi Pustków, który dobrze wykorzystywał środki unijne, chce teraz iść do parlamentu i pokrzyczeć, żeby zniesiono wreszcie KRUS… Bo tak właśnie powinni wyglądać nasi reprezentanci, którzy mając mandat wolny, reprezentują wszystkich, a nie partykularne grupy interesów, a reformy zaczynają od swojego podwórka. Oczywiście to marzenie, ale osobiście znam wiele osób, w których tli się nutka idealizmu, zmysłu państwowości i naprawy III RP, albo nawet i V RP, byle naprawy. A dlaczego niby żeby kandydować do senatu należy mieć przynajmniej 30 lat? Bo to izba refleksji, zadumy, dla doświadczonych… Nie! To część parlamentu, która jest sypialnią emerytalną, dla drugiej ligi polityków, nad których pracą nikt nie ma pieczy, a sumki lecą do kieszeni. Smutne to, bo największe wieprze zawsze, niestety, ale skutecznie się rozpychają, jeśli chodzi o koryto!

Tagi: , , , ,

 
735

Czegoś mi brak

Posted by admin on 23 marca 2011 in Polityka
Cukier

O g. 7:30 w radio TOK FM jak co rano wysłuchałem dwie krótkie rozmowy, pierwszą z ministrem finansów, Jackiem Rostowskim, zgoła populistą i demagogiem Platformy. Jest to jedyne radio informacyjne, więc jestem skazany słuchać takich gwiazd jak Wielowieyska czy Paradowska, ale pocieszam się uśmiechem słuchając Jana Wróbla. Ale do meritum. Z uwagi na to, że radio przestaje mieć zasięg, gdy wyjeżdżam poza Kraków, zmieniam szybko na RMF, żeby ubawić się przy Kontrwywiadzie Konrada Piaseckiego, ale nie dla tego że jest zabawnie, albo wesoło, ale z tematów które są poruszane.

Po wysłuchaniu mętnego wywodu Rostowskiego, o g. 8:02 pan Piasecki rozpoczął rozmowę z Joachimem Brudzińskim, na temat wizyty prezesa Kaczyńskiego w sklepie i dokonaniu zakupów. Niezły pomysł z pokazaniem życia szarego człowieka, dobra sztuczka na pozyskanie wyborców, a teraz miętolona w mediach – i o to prezesowi chodziło. Prawdziwy problem leży gdzie indziej, ale media się tym nie zajmują, bo przecież zwyżki towarów o prawie 20% to nie jest news! Pan Brudziński, za którym nie przepadam, przyznał wprost, że nie robi zakupów w małych sklepikach, gdzie jest bardzo drogo, tylko w Biedronce. I słusznie, bo nie ma co owijać, kazdy tam kupuje, Staniszkis też. Piasecki zbity z tropu znowu uderzył, że prezes Kaczyński nie ma pojęcia o zakupach, na co Brudziński, że nie chodzi o to, czy, jak i gdzie były premier robi zakupy, ale jaka jest np. cena cukru (6,6 zł/kg): „Ja nie rozumiem jakim sposobem cukier jest tak drogi”. Od razu zostało mu to przerwane przez prowadzącego i jazda na Kaczora. A dlaczego prezes nie kupuje na Żoliborzu, tylko na Okęciu, a to że w tamtym sklepie jest najdrożej, a to że cukier można kupić gdzie indziej o 1 zł taniej… Bla, bla, bla. A CO MNIE TO W OGÓLE OBCHODZI, gdzie prezes kupuje i czy cokolwiek kupuje, ma od tego ludzi, więc to żadna nowość! To po to jest ten cholerny reporter, żeby mi wyjaśniać jak zły jest Kaczyński, że odpowiada pięknym za nadobne premierowi?! Mnie interesuje dokładnie to, co podniósł Brudziński, DLACZEGO cukier jest taki drogi?! Słyszę od wypowiadających się posłów PO, że to przecież rynek europejski i globalny decyduje o tym, a nie rząd. Prawda, zgodzę się, ale to nie znaczy, że rząd nie ma na to wpływu, bo ma! Dlaczego niby u naszych sąsiadów, Niemiec, Słowaków, czy Ukraińców jakoś może kosztować 3,5 zł i nie jest to paneuropejski problem. Niech rząd kupuje zatem zagranicą, bo tam jest taniej, wtedy ceny rodzime spadną, taki jest wolny rynek, o którym cały czas slyszę z ust koalicji! A opozycja? Teraz się budzi, bo trzeba zagrać przed wyborami, ale ja tego nie kupuję. Nie zrobili nic przez ostatnie lata, ani PiS, ani SLD żeby cokolwiek zmienić i chociażby postarać się odrobinę wywrzeć wpływ na rządzących, którzy robią na co im przyjdzie ochota. Rządowa podwyżka VATu była dla mnie, jako ostatecznego płatnika bez znaczenia, problem był w podwyżce VATu dyrektywami UE, o których przedłużenie okresów przejściowych rząd w ogóle nie walczył, bo po co?! Kasa się przyda, akurat zasypie dziurę budżetową, potem trochę sprywatyzujemy, przesuniemy kasę z kolei na drogi, bo to jest bardziej widoczne, a na koniec zabierzemy to co ledwo zostało wypracowane w OFE. Rewelacja, brawo! Droga opozycjo – to WASZ sukces, nikogo więcej. A gdzie związki zawodowe, strajki, wyjścia na ulicę? Tak spokojnie jeszcze nie było nigdy, ludzie godzą się na szalone ceny w sklepach, stacjach paliw, poklepywanie po plecach ekspertów, że niedługo będzie lepiej i siedzimy, robimy, a w naszych portfelach jest coraz mniej. Mnie to interesuje, a was, drodzy czytelnicy? Przyznaję się, zagłosowałem na PO, z paru powodów, o których tu jeszcze napiszę. Ale po krótkim czasie zrezygnowałem z ich wspierania, widziałem co się dzieje, stracili moje zaufanie po 6 miesiącach od wyborów. Natomiast rzygać mi się chce, słysząc i oglądając polskich artystów, gdzie pod wodzą krzyżowca Hołdysa, pokonującego PiSowskie hordy sułtana Kaczyńskiego, wypowiada posłuszeństwo Tuskowi i publicznie wyzywa go na pojedynek. Trochę chyba za późno, no nie? O jakieś 2 lata, bo już nawet Tomasz Lis zauważył to wcześniej i pospierał się odrobinę z Żakowskim. Acha, jeszcze jedno, bo tak się zastanawiałem, czy jak premier na spotkaniu z  red. nacz. Mellerem obieca, że już będzie grzeczny i coś zreformuje w państwie, to ten zaproponuje np. rozkładówkę dla jego córki… hmmm, kto wie?!

Tagi: , , ,

Copyright © 2011-2019 Polityczny Pieja All rights reserved.
Desk Mess Mirrored v1.8.3 theme from BuyNowShop.com.