64

Demos kratos Orban

Posted by admin on 19 stycznia 2012 in Polityka
viktor_orba_pieja_blog

Wysłuchałem przemówienia Viktora Orbana w Parlemencie UE. Bronił się. Po tym Barosso i eurodeputowani liberalni, socjalistyczni przystąpili do ataku na zapaść demokracji na Węgrzech, właściwie od momentu, gdy tylko Orban po raz drugi w 2010 r. doszedł do władzy. Zarzuca mu się, że łamie kanwy państwa demokratycznego, narusza niezależność Banku Centralnego, zmusza sędziów do pracy o pare lat dłużej, czy też chce wydłużyć wiek emerytalny. Rzeczywiście to „zamach” na demokrację! Skandal, że ktoś w końcu w Europie próbuje coś zmienić, a nie tylko jak Grecy,  Włosi, czy Portugalczycy wydrzeć pieniądze w imię solidarności europejskiej.  Francuski europoseł nawrzucał mu, że nie ma pojęcia o demokracji, ale chyba ktoś tutaj zapomniał czym tak naprawdę jest obecna demokracja. To nie Arystotelesowskie Ateny, ale tylko symboliczna „władza ludu”. Dzisiaj nasza demokracja ogranicza się jedynie do pójścia raz na 4, 5 lat i oddania głosu i tylko w tym jesteśmy równi! Demokracja to nie socjaldemokracja, jakby tego chciała większość Europy.

Zapomnieli, że to nikt inny jak Orban, który jest wbrew pozorom euroentuzjastą, wprowadził Węgry do NATO, przeprowadził i zakończył euronegocjacje w latach 1998-2002. Mało tego. Gdy zapaść gospodarcza, korupcja, okradanie państwa i obywateli przez postkomunistów węgierskich miało swój kres, ludzie oddali wszystko, żeby Orban ich z tego dna podniósł. Oddali mu ponad 2/3 głosów, czyli prawo do zmiany konstytucji, zatem zaufali mu i za 2,5 roku rozliczą za to, zatem dajmy mu rządzić, bo przecież to demokracja, władza oddana przez suwerenny Naród jest podwarzana.

Zarzucą mu z pewnością, argumenty absolutnie nieracjonalne, m.in. że Hitler też doszedł do władzy w sposób demokratyczny… ale myślę że taka polemika jest na poziomie żłobka. „Demokraci” z Zachodu zupełnie nie rozumieją i nie znają specyfiki krajów postkomunistycznych, bo nigdy też nie byli w takiej sytuacji, ciemiężeni i więzieni we własnym kraju.

Viktor Orban rządzi 1,5 roku, dostał ogromny kredyt zaufania od swego społeczeństwa i nakaz do natychmiastowego działania, co też robi. Nie wsadził nikogo do więzienia, nie zamknął gazet, nie zlikwidował opozycji, więc w czym problem?! Rozpoczął reformy, cofnął pieniądze z OFE (z czym się nie zgadzam, lecz są sytuacje gdzie jest to do zaakceptowania), obniżył deficyt, ciął wydatki w administracji, podwyższył VAT, ale nie miał wyjścia, gdyż rządzący przez 8 lat postkomuniści po raz kolejny dopuścili się grabieży kraju. A teraz Komisja Europejska, a za jej głosem MFW szantażują Orbana, że nie otrzyma pomocy finansowej, która należy się Węgrom, gdyż spełnili wszystkie warunki jej dostania. A Grecja co zrobiła, że otrzymała miliardy?! NIC, zachowała jedynie socjaldemokratyczny rząd, którego kumple w Brukseli mogli przepompować góry euro. A co teraz? Grecy zbankrutują, taki finał.

Orban nie grozi wyjściem z Unii, prowadzeniem polityki na własną rękę, faszyzmem, który mu się zarzuca lub tworzeniem prawa sprzecznego z UE, ale realizuje plan który powierzył mu Naród raptem w ostatnich wyborach i z pewnością społeczeństwo go za to rozliczy. Wreszcie ktoś w Europie pokazał, że można rządzić skutecznie, bo na tym polega demokracja, która wcale nie jest równością, a kto tego nie widzi, niech spojrzy na przepych bankierów, prezesów korporacji i porówna go z życiem małych ciułaczy, którymi może się zająć jedynie polityk zainteresowany ich losem.

Smutek troche mnie ogarnia, gdy widzę Węgrów zostawionych samych sobie z poparciem części Brytyjczyków i to by było na tyle. A gdzie w tym wszystkim Polska? Gdzie nasz rząd broniący Orbana, który z pierwszą swoją wizytą zagraniczną udał się nigdzie indziej jak do Warszawy. Dodam tylko, że swoją pracę magisterską poświęcił właśnie Polsce, ale jak widać mało kogo obchodzi szansa budowy silnej organizacji wewnątrzeuropejskiej w naszym regionie. Widzę absolutny brak koncepcji prowadzenia polityki zagranicznej, a słyszę z ust premiera naszego kraju, że czasami nie da się wejść tam gdzie nas nie chcą (chodzi o kraje 17-stki, eurozony). Dlaczego zatem nie budować sojuszu z Polską na czele? Mamy Orbana, który z pewnością nas poprze, potrzebuje tylko wsparcia z naszej strony, ale my się boimy… Była szansa stać się arbitrem w sporze słowacko-węgierskim i wykorzystac prawicowe rządy Ivety Radicovej i Orbana do względnego pogodzenia i grania w dawnej drużynie, dokoptować Czechy i Łotwę i stać się liczącą się siłą, która rozbudowywałaby wpływy na właśnie przyjętą Chorwację oraz wejść w silniejszą kooperację z konserwatystami jednego z najpożądniejszych ludzi Europy, premiera Szwecji Reinfelda. Zachodzi zatem potrzeba przeformułowania i stworzenia spójnej doktryny politycznej na ten czas, ale i na przyszłość, bynajmniej nie Wschód-Zachód.

Tagi: , , , ,

 
102

Promocja książki ! ZŁOTE TARASY – 10.11.2011 g. 18:00

Posted by admin on 25 października 2011 in Polityka

ZAPRASZAM serdecznie na spotkanie z autorem :) czyli ze mną, podczas promocji książki, która odbędzie się w „Pure Sky Club” www.pureskyclub.com na 30 piętrze w Złotych Tarasach.

DARMOWY CATERING i wino :) a do tego wieczorny widok na Warszawę na pewno zmobilizuje wszystkich do dyskusji nie tylko na tematy służb specjalnych.

CZEKAM na wszystkich !!!

piejaster@gmail.com

 
32

NADCHODZI pierwsza książka PIEJI

Posted by admin on 1 października 2011 in Polityka
Przewodnik po cywilnych służbach specjalnych. Od UB do ABW

Co więcej dodać… Przyszła pora, żeby wylać wszelkie swoje żale, zgłębić meandry tajemniczości i tajności, poznać mechanizmy, które kierują życiem społeczno-politycznym, aż wreszcie dojść do tego momentu w którym uświadamiamy sobie co jest najważniejsze dla nas. Mówię tu oczywiście o podstawowej funkcji jaką spełnia państwo, a raczej jaką powinno spełniać i w jakim celu zostało stworzone. To bezpieczeństwo.

Państwo rozwijając się, pochłaniało na przestrzeni wieków poszczególne dziedziny życia, uzurpowało sobie to, czego nie powinno, oplatało wszystkie najistotniejsze części naszego otoczenia swymi mackami, po to tylko, żeby nas kontrolować, zapominając o tym, że jest dla nas, a nie my dla niego. Aparat państwowy zmienia ludzi, ich role społeczne, czyli funkcje jakie mają spełniać, powodują, że nawet najwięksi ideowcy zapominają dlaczego znaleźli się na scenie politycznej, albo w administracji.

Przyszedł czas, aby każdy wziął sobie do serca te słowa i uświadomił sobie, jak ważne jest nasze bezpieczeństwo. Tak jak ojciec i matka troszczą się o swoje dzieci, żeby nic im się nie stało, chuchają, dmuchają, ocierają łzy, a w tym samym czasie całe ich dotychczasowe życie zmienia się i podporządkowywane jest jednej myśli: „Żeby moje dzieci były bezpieczne, żeby nic im się nie stało”. To po to te nocne telefony, niech wróci na daną godzinę do domu, a gdy się spóźnia to odchodzą od zmysłów, bo widzą najczarniejsze scenariusze. W takim momencie nic innego się nie liczy.

Babcia na imieninach życzy wszystkim zdrowia, bo zdrowie wnusiu jest najważniejsze. Ale to też przecież bezpieczeństwo i wszystko się z tym wiąże, każda, nawet najdrobniejsza dziedzina naszego życia. To że możemy swobodnie przejść na zielonym świetle nie bojąc się, że jakiś psychol wjedzie w tym momencie na pasy, to właśnie wewnętrzny spokój, który mają zapewniać nam służby, począwszy od najdrobniejszych, prozaicznych czynności.

Jeśli nawet na co dzień tego nie widzimy, to nie znaczy, że nie działają. Policja ma zapewnić ogólny porządek i spokój społeczny, prewencję przed popełnieniem występków, tym samym jest gwarantem, że w każdej chwili możemy ich wezwać, a oni mniej lub bardziej chętnie zainterweniują. Są również te drugie siły, których nie widzimy, a więc nie doceniamy ich wysiłków, tego że są, chodzą wokół nas, podsłuchują, węszą, niuchają, wchodzą bez pytania pokazując jedynie odznakę, albo jeżdżą czarnymi sedanami.

Mało kto się zastanawia stojąc w korku ulicznym, wpychając się przed kogoś, pokazując mu przy tym środkowy palec, że właśnie w tym aucie obok siedzi porucznik z ABW i tylko zaciska zęby, żeby nie wyjść i nie skuć delikwenta. Tak to już jest, nie może, ponieważ do jego obowiązków należy coś innego, bardziej zagadkowego, polegającego na nieustającej walce informacyjnej. A potem tylko szybka interwencja i kasujemy gościa.

O tym jest ta książka. O historii, ludziach, prawie, polityce i walce o nasze bezpieczeństwo, o nas samych.

 
262

Socjalistyczny kryzys Morza Śródziemnego

Posted by admin on 22 września 2011 in Polityka
kryzys grecki, kryzys Hiszpania, Portugalia

Praktycznie co dziennie obserwuję pokazywaną nam mapkę czerwonych państw zagrożonych bankructwem. Widzę Portugalię, Hiszpanię, Włochy i Grecję… Dlaczego nie ma w tej grupie np. Irlandii (która była dopiero co narażona na kryzys), nie ma Niemiec, Czech, Łotwy, Finlandii… Odpowiedzi są dwie. Pierwsza to czynnik czysto ludzki, społeczny wynikający z kultury życia narodu, tradycji i zwyczajów. Nie chcąc obrażać nikogo, trzeba jednak powiedzieć, że ludność tych krajów nigdy nie była przyzwyczajona do ciężkiej pracy, tłumacząc to między innymi klimatem przyrodniczym basenu Morza Śródziemnego, znaną wszystkim manianą, odkładaniem wszystkiego na później, bo jest za gorąco, czerpaniem środków ze swoich kolonii zdobytych w przeszłość, lub jak w zwyczaju greckim, zadufaniu i wiary w swoją przywódczość pochodzącą z czasów antycznych. Jednym słowem, lenistwo. Im dalej na północ, sytuacja się diametralnie zmienia, wystarczy spojrzeć na ogromne rozwarstwienie pomiędzy północą Włoch, a południem.

Druga przyczyna jest czysto polityczna, ale wiąże się z pierwszą. Chodzi o rządy, które sprawują władzę w tych krajach. Patrząc na wspomniane cztery państwa, prócz Włoch, wszystkie rządy które doprowadziły do fatalnej sytuacji gospodarczej i trwają nadal, to rządy Partii Socjalistycznych. Właściwie Berlusconiego też ciężko zakwalifikować. Jose Socrates, dwukrotny socjalistyczny premier Portugalii (2005-2011) doprowadził kraj na skraj bankructwa, podobnie Jose Zapatero w Hiszpanii, czy Papandreu w Grecji. W przypadku Grecji tylko potwierdziła się teza, ze dołożenie pieniędzy nic nie da i jest to po prostu czysta strata. Podobnie będzie z USA, gdzie rządy socjlademokratów Obamy i zwiększanie zadłużenia doprowadzi do światowej zapaści. Ale lobby socjalistyczne jest zbyt duże i oparte na pomysłach J.M. Keynesa z lat’30 wielkiego kryzysu. Ten obecny jest inny, a dosypywanie pieniędzy do worka w którym jest dziura nic nie daje!

Osobiście nie rozumiem, kiedy ludzie, a w szczególności rządzący opamiętają się i zrozumieją, że socjalizm nie sprawdza się, poza krajami skandynawskimi. Wszystko wynika z mentalności ludzi, tradycji i przywiązania do zasad, iż państwo=społeczeństwo=obywatele i tylko wtedy socjalizm może się odnaleźć. W Szwecji, Danii, czy Norwegii ludzie ufają władzy i bynajmniej nie uważają, że oddanie rządowi swoich pieniędzy w postaci wysokich podatków to okradanie obywateli. Skandynawowie poprzez system Agencji Rządowych widzą, jak ich pieniądze trafiają poprzez rzetelnie pracujących urzędników do naprawdę potrzebujących. Korpucji nie ma, nie ma okradania pańśtwa, kombinowania, wyłudzania rent i opieki społecznej. Ale to działa tylko tam i partie socjalistyczne muszą to wreszcie zrozumieć.

Irlandia wychodzi z zapaści z 3 przyczyn:
1. Rządy sprawują partie prawicowe, które rozumieją na czym polega kapitalizm, a kryzys jest tylko bessą i normalnym zjawiskiem. Podejmują działania w postaci logicznego cięcia wydatków
2. Gospodarka jest wolna od biurokracji, co zapewnia wiele swobód gospodarczych
3. Nie są leniwi.

Europa wyjdzie z kryzysu, albo pozwalając na bankructwo tych krajów, albo zmuszając je poprzez ciągły nadzór lub rząd komisaryczny (jak w Grecji) do drastycznych cięć i spłaty swych zobowiązań. Musi się to jednak łączyć z nowymi obostrzeniami i regulacjami które musi wprowadzić Komisja Europejska.

Tagi: , ,

 
39

AutoEstrada

Posted by admin on 17 sierpnia 2011 in Polityka
autostrada

Oglądając sobie Fakty po Faktach naszła mnie pewna refleksja. Posłanka PO Dżoana Mucha, broniła zaciekłych ataków Poręby z PiSu i towarzysza Kalisza dotyczących infrastruktury. Co robi opozycja…?Ano szczeka i ujada, próbuje pogryźć, robi śmieszne konferencje na których broszura budowlana Platformy jest cięta na kawałki, próbuje pokazać ile to inwestycji obecnie realizowanych zostało skradzionych PiSowi, a ile to w latach 2001-2005 projektował SLD. Zadam pytanie… A czy to coś złego, że kontynuuje się pomysły poprzedniego rządu? Chyba właśnie o to chodzi, ponieważ każda, nawet średnio rozgarnięta małpa jest w stanie stwierdzić, że autostrady, drogi ekspresowej, czy remontu linii kolejowej nie da się zbudować w 4 lata!

Mało tego, uważam że spot wyborczy PO jest genialny! Trafia w samo sedno problemu i najlepiej dociera nie do najbogatszych i przedsiębiorczych, nie do najbiedniejszych, lecz do najszerszej klasy średniej. Chodzi mi o filmik, gdzie przeciętni Polacy wypowiadają się, całkiem szczerze na to wygląda, że generalnie to się buduje, nawet sporo, a to że są opóźnienia, albo fuszerki, albo przestoje to i tak jest do przełknięcia, bo w końcu „coś się ruszyło”. Rzeczywiście i to sam stwierdzam dużo podróżując, że naprawdę budowa dróg i obwodnic ruszyła z kopyta. Niestety, ale ujadania opozycji, to czysta zazdrość o to, że PO może się w końcu czymś pochwalić, czymś czego w ciągu ubiegłych 21 lat Polacy nie doświadczali.
A teraz łyżka dziegciu. Faktem jest, że rząd rozkopał pół Polski i to mu się chwali, bo w końcu „robimy Władziu”, ale sposób wykonania jest fatalny. Okazuje się, i tego opozycja nie krytykuje, że firma inwestująca, czyli państwo polskie najzwyczajniej w świecie nie radzi sobie z tym co zaczęła! Kompletny bałagan, opóźnienia, przerwy, braki, złodziejstwo to widok codzienny. No ale ktoś mógłby powiedzieć, że przecież najważniejsze to jest, że wszystko idzie w dobrą stronę! Powiem, że nie do końca… Gdy Covec wycofał się z budowy A2, a media podniosły raban, GDDKiA potrafiła w 3 tygodnie znaleźć nowego wykonawcę, BEZ PRZETARGU wybrać ofertę i praca wre, czyli się da!  A spójrzmy na A4. Projektowo, pierwsza autstrada, która ma połączyć Zachód (Niemcy) ze Wschodem (Ukraina), dać szansę Polsce B i zakończyć wieloletni plan wszystkich rządów. Media nie zajęły się tym problemem, minister infrastruktury olał sprawę całkowicie, a austrada powstająca z Krakowa do Rzeszowa (otwarcie na lipiec 2012) będzie mieć jedną, 30 kilometrową rysę w postaci prawie rocznego opóźnienia w budowie odcinka Szarów-Brzesko. Skandal, fuszera, zaniedbanie i co najważniejsze, totalna ignorancja ze strony rządu, ale również opozycji. Mało tego, od września rozpoczyna się remont torowiska na całym odcinku z Krakowa do Przemyśla, co spowoduje 3 godzinne opóźnienia w ruchu pociągów. Przy braku autostrady podróżni umrą w korkach!
Ale kogo to obchodzi…?!

 
1 315

Obywatele (tylko) do Senatu

Posted by admin on 4 sierpnia 2011 in Polityka
KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

Dziwią mnie zdania wypowiadane przez Jacka Żakowskiego na temat ruchu zakładanego przez prezydenta Wrocławia Rafała Dutkiewicza, w których to przypisuje łatkę, czy tabliczkę szufladkując Dutkiewicza do roli osoby za wszelką cenę chcącą założyć jakąś prawicową partyjkę. Wieści podobną klęskę jaką doznała Polska XXI, ale z zupełnie innych przyczyn, niż miało to miejsce w rzeczywistości. Żakowski i inni komentatorzy nie widzą, albo nie chcą nawet o tym mówić, że prezydent Wrocławia jest jednym z nielicznych, którzy mają jakąś wizję i są niesztampowi, zresztą każdy kto pozna Dutkiewicza to zrozumie. Ale po co o tym mówić, skoro lepiej babrać się dalej w gównie POPiSowym i marnować czas.
A jaki jest faktycznie ten pomysł..? Tak naprawdę jest to ten sam plan jak Polska XXI, czyli tworzenie Ruchu Obywatelskiego od podstaw, oddolnie, przez wspólnoty lokalne, czyli tak jak to powinno być, a nie odgórnie jak to ma miejsce z polskimi partiami politycznymi. Osłoną dla tej wrażliwej tkanki społecznej mają być pewne autorytety, które odnoszą sukcesy i nie są zainteresowane prywatą. Dutkiewicz zatem absolutnie nie jest zainteresowany angażowaniem się konstruowanie jakiejś partii politycznej, ale o zbudowanie społeczeństwa obywatelskiego i zaangażowanie Polaków w ruch społeczny.

Pojawia się problem, z którym jak widać nie poradzono sobie przy tworzeniu Polski XXI, dlatego tak naprawdę cała idea upadła. Przeważyło skrzydło ludzi, którzy nie rozumieli co to jest praca u podstaw, niekoniecznie mających złe pobudki, ale członków, którzy za wszelką cenę chcieli dążyć do przekształcania się w partię polityczną i wyborów. I bynajmniej nie o to chodziło!  Tym samym ruch został zmarginalizowany i wchłonięty spowrotem przez molochy partyjne.

Odpowiedź na pytanie czy Dutkiewiczowi się powiedzie jest ciężka. On sam i jemu zaufani ludzie nie są w stanie weryfikować wszystkich, którzy przyłączają się do nich i sprawdzać jakie mają zamiary. Co z pewnością jest godne podziwu, to że prezydent Dutkiewicz rozumie co jest nam jako obywatelom naprawdę potrzebne i wykorzystuje strategię małych kroków do dużego sukcesu. Najpierw wybory lokalne, potem były regionalne, a teraz Senat… i taka ma byc kolej rzeczy!

Tagi: , ,

 
84

Ale się zdziwiłem

Posted by admin on 14 czerwca 2011 in Polityka
sąd

Wszyscy bez wyjątku się dziwią. To słowo jest powtarzane jak mantra przez media, polityków, policję, prokuraturę i obywateli w kółko. Słyszę w TVP Info: „Również niezrozumiała decyzja magistratu krakowskiego o oddaniu 2 kotów rodzinie, której dwaj synowie brutalnie znęcali się nad 3 kotem”. Albo informacja w TVN24: „Policja jest zdziwiona decyzją prokuratury o postawieniu zarzutów tylko 2 z 14 zatrzymanych pseudokibiców”. Na portalu Onet.pl czytam: „Obywatele nie mogą zrozumieć, dlaczego z 300 niszczących stadion chuliganów żaden nie został zatrzymany przez policję”.  Minister sprawiedliwości mówi: „Dziwi mnie reakcja mediów na rzekome zaniechania działania prokuratury”… itd., itd., itd.   To trochę tak, jakbym wiedział, że nic nie wiem. Ale problem jest gdzie indziej, gdyż wszyscy się dziwią, a nikt nie odpowiada na postawione pytania, mało tego, nikt nie jest za nie pociągany do odpowiedzialności. Sądy w głupich, infantylnych sprawach potrafią odkładać swoje wyroki latami, piwkujący rowerzyści idą do więzienia, 17latkowie za zakatowanie na śmierć 15latka dostają 8 lat (wychodzą po 4), albo zawiasy, ABW wkracza do domu internauty za antykomora.pl, ale strona spieprzajdziadu.com nadal istnieje, kościelna Komisja Majątkowa mimo setek bezprawnych (bo bez możliwości odwołania) decyzji została zlikwidowana, jednak 99% już oddała Kościołowi i „nie da się z tym nic zrobić” rzekł minister SWiA. Mogę tu mnożyć przykłady, ale uważam że naświetliłem wystarczająco w czym rzecz, a raczej w czym „zdziwko”. Teraz praktykuje się retorykę zdziwienia, zamiast retoryki obietnicy, naprawy, poprawy lub zmiany, pokazując delikatne oburzenie, ale zostawiając wszystko w świętym spokoju jak jest. Dziwi was to? Bo mnie już dawno przestało!

Tagi: , ,

 
35

Donaldu Tusku, idź tą drogą

Posted by admin on 13 maja 2011 in Polityka
dresy

Wierzę Tuskowi, gdy mówi że zrobi porządek z dresiarzami na stadionach. Będzie to spektakularny sukces przedwyborczy, pewny rzut karny do bramki opozycji i po meczu. I ja to wiem, że jego determinacja jest duża, bo rozpoczęło się ruganie wszystkich wokół. Podobnie było w dwóch przypadkach już wcześniej:

  • sprawa dopalaczy – zamknięto, a raczej zawieszono do odwołania tę działalność
  • kolej – pociągi jeżdzą prawie bez spóźnień i jest gdzie usiąść

Z pewnością są to dwa sukcesy rządu, które będą liczone po stronie plusów. Można powołać się na J. Kaczyńskiego w tym miejscu, mówiąc, że nie obchodzi nas powód tego działania, ale odniesiony skutek, które z pewnością jest. Nie można odmówić premierowi, tego że jest twardym graczem jeśli chodzi o interesy. Chciałbym jednak, żeby mocniej przejawiło się to na europejskich salonach, ale to raczej niemożliwe z uwagi na plany szefa rządu. Sam mówił, że zrzeknie się przewodnictwa w Platformie w 2014 r. i odda stery młodszej generacji. Ale przecież to on nalezy do niej… Powód jest inny. Ma chrapkę na zagraniczne stanowisko w UE, a dokładnie Szefa Komisji Europejskiej, której kadencja kończy się właśnie w 2014 r., a Barrosso nie może być wybrany po raz trzeci. Po części należy zrozumieć szefa rządu, bo będzie stał na czele państwa przez kolejne 3,4 lata, zatem w historii zapisze się dosyć solidnie, zrobi swoje, czyli nic, ale zachowa ogólny spokój i komfort ludu, a co dalej w Polsce to już mało ważne, bo rynek sam będzie się regulował. Za ok. 3 lata znów nastanie hossa, więc w kraju ogólnej szczęśliwości będzie jeszcze przyjemniej.

Wracając jednak do sprawy kiboli zacytuję Kazika: „Polacy są tak agresywni, a to dlatego że nie ma Słońca, nieomal przez siedem miesięcy w roku, a lato nie jest gorące, tylko zimno i pada i pada i zimno (…)”. Może pogoda nie jest bezpośrednim powodem tego (chociaż z pewnością ma pewien wpływ), ale jest to problem, który jest obecny od 12 lat i nie robiono z nim nic, do czasu, aż wylało się to na stadionach i media zaczęły pokazywać po 100 razy kopaną kamerzystke. Premier chce zamknąć stadiony i po sprawie, bo media nie łażą po osiedlach i nie filmują dresiarzy okładających za nic studentów. Ale dobrze, niech i tak będzie, bo to pierwszy krok, żeby w ogóle zająć się sprawą. Trafnie zauważył, chyba jako jedyny,  Aleksander Kwaśniewski, że problem zachowań stadionowych leży w ogromnej agresji dresiarzy, a dokładnie polaków wobec polaków. Ta niesamowita diagnoza może uzmysłowi władzom, w czym jest rzecz, bo najwyższy czas zacząć działać, nie tylko represyjnie, poprzez zmiany Kodeksu Karnego i pałowania przez policję (chociaż przydaje się czasem), ale przede wszystkim prewencyjnie. Jestem oczywiście za wszystkimi działaniami rządu w celu likwidacji problemu, zgadzam się na wszystko, w ciemno, bo wiem, że Tusk sobie poradzi. ALE…

XIX socjolog, Emil Durkheim badał pojęcie „anomii”, czy zatracania więzów społecznych, rodzinnych, grupowych u robotników, z powodu zbyt dużego wysiłku pracowniczego. O co chodzi? Potencjalny żywiciel rodziny w tamtych czasach, szedł do fabryki na 14 godzin i rypał cały tydzień, jego żona podobnie, a dzieci zaczynały pracę kończąc szkoły podstawowe. Nie było czasu, chęci na pielęgnowanie więzi rodzinnych, religijnych, tradycji, zatem zanikały podstawowe związki w małych grupach społecznych. Poszerzała się zapaść w społeczeństwie dzikiego, liberalnego i nowoczesnego kapitalizmu późnego XIX wieku. Potem I wojna, II wojna, więc syndykalizm faszystowski i Wielki Kryzys powodował odbudowanie starych więzi, a bezrobocie uświadomiło istotę bliskości. O dziwo władze komunistyczne po 1945 r. dbały wyraźnie o czas wolny pracowników, którzy nie znali pojęcia nadgodzin, robotnicy mieli czas na wszystko, urlopy, wyjazdy z rodziną (nie było sklepów, nie było towarów, więc problem z głowy – oczywiście ironia), brak telewizji i poczucie bezpieczeństwa jeśli akceptowało się władzę – to wszystko powodowało brak agresji w społeczeństwie. Druga połowa lat ’90-tych to eksplozja gospodarki wolnorynkowej i szału kasy. Tak, to prawda, mania zarabiania pogoni za sukcesem z powodu możliwego ubóstwa lub bezrobocia powodują, nazwijmy to, „anomię wtórną” w klasie średniej niższej. Ludzie będący obecnie ok. 45-50 roku życia, weszli z 1989 r. w zupełnie nowy świat, gdzie żeby wyżywić rodzinę rozpoczęli pracę u „prywaciarzy” często za niewielkie pieniądze, tym samym zmuszeni byli do podjęcia drugiej pracy po godzinach, w charakterze pracowników fizycznych. Zarówno matka jak i ojciec nie przebywali za wiele w domu, dalej dużo pracują, zapomnieli co to wakacje i wychowanie i zgubili gdzieś ten moment, kiedy chłopcy w wieku 14 lat ubierają dresy zamist jeansów i nie wychodzą kopać piłki, ale ludzi. Jedyny wolny czas, kiedy możnaby spędzić z rodziną, to niedziela, ale lepsze jest leżakowanie z pilotem przed telewizorem i rosołek niż spacer po kościółku lub zabranie syna chociażby na bilard, bo na lody jest za duży. Pokazuję tu tylko pewną prawidłowość i daję sygnał, gdzie leży problem. Drugą piłeczką jest szkoła, która straciła charakter wychowawczy już dawno.

Zapytasz, jakie są zatem recepty na agresję uliczną, która wcale nie jest wynikiem biedy, bo Ci ludzie nie kradną portfeli czy komórek, jak to się potocznie uważa. Oni podchodza i chcą wyładować swoją furię, dać upust emocjom wywołanych pustką i frustracją która jest wewnątrz ich, a spowodowana jest brakiem rodzinnej miłości i czasu ze strony najbliższych. Czują się wtedy lepsi i mocniejsi w oczach swoich kolegów, dowartościowani chociaż na moment. Czy ktokolwiek zastanawiał się, dlaczego dresiarz, kibol, gdy się ożeni i ma dziecko jest uczciwy w stosunku do małżonki i rezygnuje z całej przeszłości maksymalnie poświęcając się rodzinie? Bo po prostu nigdy jej wcześniej nie miał i będzie to szanował, oczywiście na swój sposób, ale na pewno szczery. Przyszedł czas, żeby przestać bić armatami w rodzinę, niszczyć więzi i śmiać się z tego, dozwolic na rozwody, właśnie po to, aby być szczęśliwymi. Skończyć z braniem tradycji jako wycieraczki pod buty i atakować wszystkich, którzy są przeciw związkom homoseksualnym. Dopuśćmy szerokie in vitro i antykoncepcję, wprowadźmy bony w szkołach, podnieśmy ich jakość. Jest tyle sposobów, więc wreszcie działajmy, chociazby sami!

 
211

Tomcio Lis vs. Rafcio Ziemkiewicz

Posted by admin on 22 kwietnia 2011 in Polityka
Czas wrzeszczacych staruszkow

Kto miał kiedykolwiek książkę Tomasza Lisa w ręce wie dobrze, że ani nie porywa, ani nie olśniewa poziomem intelektualnym, mimo że Lis jak to zwierze, jest cwane i sprytne. Może po prostu nie jest stworzony do pisania książek, a nieważne co się napisze, to pod dobrą marką a la „Tomasz Lis na żywo” zawsze się sprzeda, więc każdy wydawca to opublikuje bo jest na tym szmal.

Dziś rano wysłuchałem jak co piątek seansu nienawiści Jacka Żakowskiego w poranku TokFm, gdzie stałym gościem obok Wiesława Władyki i Tomasza Wołka jest własnie Lis. Jednostronność tego piątkowego programu nie jest porażająca. Jest megamiażdżąca, używając popjęzyka. Ale nie w tym rzecz, bo to każdy uważnie słuchający dobrze wie.

Chcę nawiązać tutaj do końcowych zdań Tomasza Lisa, których wydźwięk był mniej więcej taki: „Bo ten literat Ziemkiewicz, który jeździ po Polsce prezentując swoje książki jest zadufanym w sobie bubkiem, mówiącym że jego literatura jest lepsza niż inne tomiska [w szczególności niż Lisa] wydane po 1989 r. Zresztą on pisze tylko jednostronnie, nie rozumiejąc rzeczywistości i jest kiepski”. I tu na mojej twarzy pojawia się szeroki uśmiech, gdyż już od pewnego czasu trwa internetowa i publicystyczna wojna między dwoma panami, natomiast przy każdej możliwej okazji Ziemkiewicz wytyka słabość i miernotę Lisa, a tamtem bije w dzwony Wyborczej krzycząc jakim to strasznym PiSowcem i zagrożeniem jest były gospodarz AntySalonu.

Akurat tak się zdarzyło, że mam na półce parę książek obu autorów, więc jestem w stanie porównać. Mało tego, pożyczyłem je osobom, które zupełnie nie są zainteresowane polityką i nie mają bladego pojęcia o sytuacji. Tym lepiej, mogą ocenić bardziej obiektywnie niż ja, „skażony” posiadaniem poglądów. Mało tego, osoby które nie są zwolennikami poglądów Ziemkiewicza przyznają, że jest po prostu dobry, ukazując szeroko problemy społeczeństwa współczesnego, nie mieląc non-stop tych samych tematów, ale odnosi się do istotnych i codziennie bolących nas spraw, urzędów, dróg, budownictwa, podatków, itp. Na drugiej szali stawiam słabiutkiego Liska, który w analizie politycznej jest marny, wyzuty z wizji i rzeczywistych poglądów, a jego publikacje są po prostu słabe.

Zrozumiałe są zatem słowa Tomasza Lisa, który broni się atakując w prymitywny sposób, gdyż jest to ostatnia deska ratunku jaką ma. Niestety, ale nie jest i nie będzie wzbijającym się na wyżyny intelektualistą patrzącym przenikliwie i bystro, lecz pozostanie tapmodelowym celebrytą.

Tagi: , ,

 
48

Minęło 14 lat konstytucji

Posted by admin on 4 kwietnia 2011 in Polityka
konstytucja

Wśród żenujących wypowiedzi prezesa PiS, mętliku wokół spraw związanych z tym co kto zrobił w tym tygodniu, z kim się spotkał, albo co jadł na śniadanie, zapomniano przypomnieć o jednym, dosyć istotnym wydarzeniu… Ano minęło 14 lat od uchwalenia przez parlament naszej konstytucji i oczywiście żadnej refleksji na ten temat.

Brak jakichkolwiek pytań i planów odnośnie zmian systemowych, takich jak decentralizacja finansów publicznych, czy np. ścisłe odpolitycznienie mediów, poprzez zapisy konstytucyjne odnośnie KRRiTV są na porzadku dziennym. Po prostu mnie to wkurza, a wszyscy żyjemy sobie w status quo. Nie chcę wywracania wszystkiego do góry nogami, ale proste zmiany sa potrzebne z tym że nikt nie mówi o tym, bo to nudne, nienewsowe, akademickie i się nie sprzedaje. To może najwyższy czas przestać robić show i błazenady z ciągłych wystąpień na pseudo-konferencjach prasowych i siąść kurde do roboty, a zacząć od prostych zmian w wykreślaniu durnych przepisów administracyjnych.

Tagi: ,

Copyright © 2011-2017 Polityczny Pieja All rights reserved.
Desk Mess Mirrored v1.8.3 theme from BuyNowShop.com.