Demos kratos Orban

Posted by admin on 19 stycznia 2012 in Polityka |

Wysłuchałem przemówienia Viktora Orbana w Parlemencie UE. Bronił się. Po tym Barosso i eurodeputowani liberalni, socjalistyczni przystąpili do ataku na zapaść demokracji na Węgrzech, właściwie od momentu, gdy tylko Orban po raz drugi w 2010 r. doszedł do władzy. Zarzuca mu się, że łamie kanwy państwa demokratycznego, narusza niezależność Banku Centralnego, zmusza sędziów do pracy o pare lat dłużej, czy też chce wydłużyć wiek emerytalny. Rzeczywiście to „zamach” na demokrację! Skandal, że ktoś w końcu w Europie próbuje coś zmienić, a nie tylko jak Grecy,  Włosi, czy Portugalczycy wydrzeć pieniądze w imię solidarności europejskiej.  Francuski europoseł nawrzucał mu, że nie ma pojęcia o demokracji, ale chyba ktoś tutaj zapomniał czym tak naprawdę jest obecna demokracja. To nie Arystotelesowskie Ateny, ale tylko symboliczna „władza ludu”. Dzisiaj nasza demokracja ogranicza się jedynie do pójścia raz na 4, 5 lat i oddania głosu i tylko w tym jesteśmy równi! Demokracja to nie socjaldemokracja, jakby tego chciała większość Europy.

Zapomnieli, że to nikt inny jak Orban, który jest wbrew pozorom euroentuzjastą, wprowadził Węgry do NATO, przeprowadził i zakończył euronegocjacje w latach 1998-2002. Mało tego. Gdy zapaść gospodarcza, korupcja, okradanie państwa i obywateli przez postkomunistów węgierskich miało swój kres, ludzie oddali wszystko, żeby Orban ich z tego dna podniósł. Oddali mu ponad 2/3 głosów, czyli prawo do zmiany konstytucji, zatem zaufali mu i za 2,5 roku rozliczą za to, zatem dajmy mu rządzić, bo przecież to demokracja, władza oddana przez suwerenny Naród jest podwarzana.

Zarzucą mu z pewnością, argumenty absolutnie nieracjonalne, m.in. że Hitler też doszedł do władzy w sposób demokratyczny… ale myślę że taka polemika jest na poziomie żłobka. „Demokraci” z Zachodu zupełnie nie rozumieją i nie znają specyfiki krajów postkomunistycznych, bo nigdy też nie byli w takiej sytuacji, ciemiężeni i więzieni we własnym kraju.

Viktor Orban rządzi 1,5 roku, dostał ogromny kredyt zaufania od swego społeczeństwa i nakaz do natychmiastowego działania, co też robi. Nie wsadził nikogo do więzienia, nie zamknął gazet, nie zlikwidował opozycji, więc w czym problem?! Rozpoczął reformy, cofnął pieniądze z OFE (z czym się nie zgadzam, lecz są sytuacje gdzie jest to do zaakceptowania), obniżył deficyt, ciął wydatki w administracji, podwyższył VAT, ale nie miał wyjścia, gdyż rządzący przez 8 lat postkomuniści po raz kolejny dopuścili się grabieży kraju. A teraz Komisja Europejska, a za jej głosem MFW szantażują Orbana, że nie otrzyma pomocy finansowej, która należy się Węgrom, gdyż spełnili wszystkie warunki jej dostania. A Grecja co zrobiła, że otrzymała miliardy?! NIC, zachowała jedynie socjaldemokratyczny rząd, którego kumple w Brukseli mogli przepompować góry euro. A co teraz? Grecy zbankrutują, taki finał.

Orban nie grozi wyjściem z Unii, prowadzeniem polityki na własną rękę, faszyzmem, który mu się zarzuca lub tworzeniem prawa sprzecznego z UE, ale realizuje plan który powierzył mu Naród raptem w ostatnich wyborach i z pewnością społeczeństwo go za to rozliczy. Wreszcie ktoś w Europie pokazał, że można rządzić skutecznie, bo na tym polega demokracja, która wcale nie jest równością, a kto tego nie widzi, niech spojrzy na przepych bankierów, prezesów korporacji i porówna go z życiem małych ciułaczy, którymi może się zająć jedynie polityk zainteresowany ich losem.

Smutek troche mnie ogarnia, gdy widzę Węgrów zostawionych samych sobie z poparciem części Brytyjczyków i to by było na tyle. A gdzie w tym wszystkim Polska? Gdzie nasz rząd broniący Orbana, który z pierwszą swoją wizytą zagraniczną udał się nigdzie indziej jak do Warszawy. Dodam tylko, że swoją pracę magisterską poświęcił właśnie Polsce, ale jak widać mało kogo obchodzi szansa budowy silnej organizacji wewnątrzeuropejskiej w naszym regionie. Widzę absolutny brak koncepcji prowadzenia polityki zagranicznej, a słyszę z ust premiera naszego kraju, że czasami nie da się wejść tam gdzie nas nie chcą (chodzi o kraje 17-stki, eurozony). Dlaczego zatem nie budować sojuszu z Polską na czele? Mamy Orbana, który z pewnością nas poprze, potrzebuje tylko wsparcia z naszej strony, ale my się boimy… Była szansa stać się arbitrem w sporze słowacko-węgierskim i wykorzystac prawicowe rządy Ivety Radicovej i Orbana do względnego pogodzenia i grania w dawnej drużynie, dokoptować Czechy i Łotwę i stać się liczącą się siłą, która rozbudowywałaby wpływy na właśnie przyjętą Chorwację oraz wejść w silniejszą kooperację z konserwatystami jednego z najpożądniejszych ludzi Europy, premiera Szwecji Reinfelda. Zachodzi zatem potrzeba przeformułowania i stworzenia spójnej doktryny politycznej na ten czas, ale i na przyszłość, bynajmniej nie Wschód-Zachód.

Tagi: , , , ,

64 Comments

Dodaj komentarz

Copyright © 2011-2019 Polityczny Pieja All rights reserved.
Desk Mess Mirrored v1.8.3 theme from BuyNowShop.com.